|
|
![]() 9. czerwca 2009 Nie wiem co się dzieje i dlaczego szanowny Blog.pl usunął ostatnią notkę(napisaną końcem marca zdaje się) ale jeśli spotkacie przypadkiem pana Blog.pl powiedzcie mu, że się nie gniewam tylko niech więcej tego nie robi. Tydzień temu oddałam prace do oprawy i recenzji. Za 3 tygodnie obrona. Kończe pierwszy etap studiów administracyjnych. A przecież tak niedawno pisałam tu, że zaczynam studia, w końcu na kierunku, który mi odpowiada. Jeszcze tak dobrze pamiętam co czułam rezygnując z poprzednich studiów po roku ciężkiej pracy i tuzinie poprawek. Przecież to było tak niedawno, jakby wczoraj... a mineły już trzy lata. Tak niedawno robiłam zdjęcie do nowej legitymacji studenckiej a teraz patrze na nie i to najnowsze, zrobione specjalnie dodyplomu, myśle sobie: Jakaś ty była naiwna, dziewczyno, i jaka niczego nieświadoma. Tego, że dziwny jest ten świat a ludzie jeszcze dziwniejsi, tego, że szczęście trwa krótko i trzeba z niego korzystać na maksa. Dziś już to wiesz... Zawsze kiedy coś się kończy potrzebny jest czas na podsumowanie. Jeszcze chwila - obronie się, podsumuje i... pójdę sobie zrobić zdjęcie do nowej, magisterskiej legitymacji. by modlishka | 2009-06-09 22:45:03 | skomentuj! (1) 18 grudnia 2008 Święta, Święta moi kochani... Dziś ostatni raz w bieżącym roku kalendarzowym pofatygowałam się na uczelnie i w związku z tym oficjalnie rozpoczynam okres osiemnastu pięknych dni ŚWIĄTECZNEJ LABY! Czy ja napisałam "świątecznej laby"? Nie to nie mogłam być ja... przecież pracuje nawet w wigilię, i zaraz po świętach znowu. A i małe zaległości na uczelni musze nadrobić, popchnąć kawałek dalej moją prace licencjacką... Ale nie o tym chciałam: Jak co roku składam wszystkim czytającym, tym wpadającym od czasu do czasu i tym którzy zatrzymali się tu na chwile i już nie wrócą, spełnienia wszystkich marzeń i dużo szczęścia w Nowym Roku. Życzę też, byście zawsze mieli odwagę sięgać po więcej niż los chce Wam dać, żyli na całego i potrafili cieszyć się z drobiazgów. Wesołych Świąt! by modlishka | 2008-12-18 16:01:51 | skomentuj! (0) 21. sierpnia 2008 Krótkie podsumowanie mijającego lata - jak dobrze już być w domu! W prawdzie podróże kształcą, życie jest piękne no i carpe diem ale nie ma nic piękniejszego niż człowiek objuczony podróżnymi bagażami przekręcający klucz w zamku u drzwi swego mieszkania. O tak... A później to już tylko rozkosz gdy wieczorem kładziesz sie spać we własnym łóżku a u stóp kładzie się twój kot. Rozkosz znika kiedy nad ranem słyszysz wycie śmieciarki za oknem, ale to uroki miasta. A w mieszkaniu trwa akcja wyprowadzkowa. Moi towarzysze niedoli z drugiego pokoju się wyprowadzają a na ich miejsce przyjdą nowi, wyłonieni w castingu, który własnie wczoraj wygrała para studentów z AWFu. Wcześniej dobrze radziła sobie też para K&A(głownie dlatego, że A. jest kucharzem, a ja jestem... leniwa) ale kiedy wyszło na jaw, że K. studiuje na AMuz i musi ćwiczyć kilka godzin dziennie grę na jakimś tam dętym instrumencie, stwierdziłam, że moje marne umiejętnosci kulinarne i tak przewyższają tolerancję dla początkujących rzępolących muzyków. Wredna się robię... Całuję mocno:) by modlishka | 2008-08-21 18:17:20 | skomentuj! (1) 6. kwietnia 2008 Nie wiem dlaczego sie tak dzieje, ale nie jestem w stanie zrezygnować z tego bloga. Niby nie mam czasu na uzewnętrznianie się na łamach internetu i być może codzienność czyni mnie niezdolną do przelewania głębszych myśli, ale nie jestem w stanie wyobraźić sobie takiej sytuacji, że kiedyś najdzie mnie ochota by powiedzieć światu co czuje a nie będzie już takiego miejsca jak to, bym mogła to bezkarnie i anonimowo zrobić. Czuję się staro. Mam niespełna 22 lata ale mam wrażenie, że stoje nad grobem, że już lada dzień serce przestanie bić ze starości. Czuję się jak ta ponad stuletnia francuzka, która do niedawna była najstarszą osobą na świecie, przeżyła swoje dzieci, kilkunastu prezydentów swojego kraju, kilka wojen... Urodziła się w świecie, w którym nie było bieżącej wody w domach i zapalało się świece a umarła widząc swoje prawnuki rozmawiające przez telefony komórkowe i wysyłające wiadomości przez internet. Przekleństwo czy błogosławieństwo? Ja chyba też zaczynam nie pasować do tego świata. A może to tylko wiosenny dół... jak co roku. by modlishka | 2008-04-06 00:42:16 | skomentuj! (1) 1. stycznia 2008 Jak miałam 5, 10, 15 lat to sobie myślalam: na studiach to są dopiero fajne imprezy, jak już bede studiować to każdy Sylwester to będzie coś. Rzeczywistość niestety jest małointeresująca. Tegoroczny Nowy Rok przyszło mi przywitać w naszym klaustrofobicznym mieszkanku z widokiem na Synagoge pod Białym Bocianem. Ta lokalizacja słynie głównie z dużej ilości szczurów i zakładów pogrzebowych. Ostatnio oglądałam jakiś program o zaczarowanych miejscach Wrocławia. Jakiś historyk zapytany, które miejsce według niego jest najbardziej magiczne odpowiedział: "Ulica Włodkowica. Dlaczego? Bo od lat dwudziestych nic tu się nie zmieniło". I niestety jest to fakt. Zaledwie paredziesiąt metrów dalej, na wrocławskim Rynku, Doda i Kombi śpiewali największe swe przeboje, a my tkwiliśmy w maleńkim mieszkaniu gdzies pomiędzy Św. Antoniego a Włodkowica. Lubie to mieszkanie mimo wszystko. W tym roku to moje trzecie lokum: najpierw w okolicach lutego wyrzucono mnie z poddasza na Sępolnie, później mieszkałam z A. a gdy wyjechał postanowiłam, że gdy wróci już mnie tam nie będzie, zaczełam szukac pod koniec lata nowego lokum i w tym celu zmotywowałam różnych znajomych do pomocy. Chciałam, żeby było na Starym Mieście bo tam mieści sie moja uczelnia, tam też mieścila się moja praca. Dostałam cynk o dwóch pokojach niedaleko Heliosa wiec poszłam i zobaczyłam. Były tanie. Zbyt tanie, jak na taką lokalizacje, ale ja potrzebowałam mieszkania a właścicielka potrzebowała pieniedzy a jak wiadomo w takich sytuacjach dwie osoby zawsze się jakoś dogadają. Oczywiście drugi pokój wynajełam, żeby było ekonomiczniej. Plusem było to, że moge zamieszkać tam ze zwierzakami, a takie przyzwolenie nieczęsto nie zdarza. Pozatym miałam 10 minut spacerkiem do uczelni, 6 minut spacerkiem do pracy i niedaleko plac Jana Pawła, skąd odjeżdzały autobusy do rodziców. Szybko się jednak okazało, że zarówno ta kamienica jak i cała okolica mają wady: ogrzewanie szwankuje, nieszczelne okna naprzemian parują i zamarzają, terenów spacerowych dookoła brak, a ja przeciez musze myśleć o takich prozaicznych sprawach ze względu na Blondie. No i te szczury! I mimo, że tego Sylwestra spędziłam własnie w tym mieszkaniu, oglądając z przyjaciółmi filmy Kusturicy przy suto zastawionej paluszkami i słynnymi koreczkami, ławie, nie pragnełam niczego więcej. A już napewno nie stania w tym tłumie ludzi na wroclawskim Rynku i słychania fałszów polskich gwiazd. Szczególnie, że do wczesnych godzin porannych dochodziły nas dzwięki widzów "Sylwestra z Dwójką" walczących o taksówki. To dopiero była rozrywka. I tylko Blondie średnio się bawiła. Musiała na tę okazje zarzyć psie środki uspokajające bo się bidula stresuje tym całym zamieszaniem wokół petard. Kot całą impreze przespał. by modlishka | 2008-01-01 23:38:09 | skomentuj! (3) 29. grudnia 2007 Obiecałam, że wróce i słowa dotrzymałam. Szczegolnie zmobilizował mnie komentarz niejakiej http://lady-d.mylog.pl Pomyślałam sobie: kurcze, przez rok nie miałam żadnej motywacji, żeby coś tu napisać i myślałam, że wszyscy zapomnieli o moim istnieniu, o istnieniu tego bloga, a tu nagle SiS utwierdziła mnie w przekonaniu, że ktoś jeszcze pamięta. A skoro ktoś pamięta to może i ja powinnam sobie conieco przypomnieć. A wiec siadłam 29 grudnia roku pańskiego 2007 i przeczytałam zawartą na tym blogu wesołą mą twórczość, która chwilami przestawała być wesoła ale nadal przecież była moja. Trudno sie teraz wyprzeć przeszłosci. Trudno też zacząć od nowa. W mijającym roku napisałam 7 notek. Mało ale nie to jest ważne. Ważne, że jak za pewien czas będe chciała znowu przeczytać ten blog od deski do deski o roku 2007 będe mogła powiedzieć niewiele. Jaki był? Czy da się to wyczytać w tych 7 notkach? Najłatwiej jest zaczynać od jakiejś znaczącej daty - pierwszy dzień roku, imieniny miesiąca, ostatni dzień lutego, własne urodziny. Najbliżej jest 1 stycznia. Zacznę pierwszego stycznia! A do tego czasu życzę Wam wszystkim, ktorzy nie zapomnieliście, Szczęśliwego Nowego Roku. W sumie Nowy Rok jak każdy rok to pasmo dobrych i złych chwil. Oby tych dobrych było więcej niż złych. Albo, żeby tych zlych nie było. Czy to możliwe? by modlishka | 2007-12-29 21:00:52 | skomentuj! (2) 3 grudnia 2007 Kurcze, na dworze jest niewyobrażalnie nieprzyjemnie. Właśnie wróciłam ze spaceru z Blondie i obie jesteśmy mokre i zziębnięte, a taką różnicą, że ja starałam sie omijać kałuże i większe błoto a Blondynce to jak widać nie przeszkadzało. Całe szczęście, że to jest pies kompaktowy i można go łatwo włożyć do wanny i umyć. Pamiętam dobrze jak parę lat temu próbowałam wykąpać w wannie 75-kilową dożyce niemiecką. Kąpiele Blondie przy tamtym karkołomnym przedsięwzięciu nie wydają się niczym specjalnym. Ale nie o pielęgnacji sierści chciałam... Własciwie o czym to ja chciałam?...hmmmm...Zapomniałam... by modlishka | 2007-12-03 15:29:14 | skomentuj! (1) |
::KSIĘGA GOŚCI:: Zobacz Dopisz
|